Weekend w Paryżu z Tomaszem Karolakiem

Paryska wiosna nas rozpieszcza. Słońce, kwitnące czereśnie, wolne chwile spędzane na tarasach kawiarni i wyjątkowo sympatyczni turyści z Polski. W takie kwietniowe, ciepłe, sobotnie popołudnie spotykamy się z Tomaszem Karolakiem.

Siedzimy w kawiarni paryskiego teatru Édouard VII usytuowanego pomiędzy Placem Świętej Magdaleny a Operą Garnier. To przedostatni dzień pobytu aktora w Paryżu, chcemy dowiedzieć się, jak spędził czas, co zobaczył i czy podoba mu się atmosfera miasta.

Dlaczego wymyśliłem wyjazd do Paryża?

W perspektywie pojawił się wolny weekend. Siedząc w scenografii na planie Rodzinki.pl sięgnąłem po pierwszą z brzegu książkę stojącą na półce. Okazało się, że były to listy wybitnego polskiego artysty Stanisława Wyspiańskiego do Lucjana Rydla. 27- letni Wyspiański w piękny sposób opisuje swoją podróż do Francji. Sztuka francuska i architektura – głównie katedry -dostarczyły mu takiej energii, że po powrocie do kraju pisze swoje najwybitniejsze dramaty od ,,Wesela“ począwszy a skończywszy na ,,Wyzwoleniu“. W mojej pracy też potrzebne są takie impulsy. Pojawia mi się wtedy więc w głowie taka nieodparta chęć zmiany otoczenia i wyjazdu. Pakuję walizki i ruszam w drogę.

Zanim zaczniemy rozmawiać o Paryżu 2017, cofnijmy się do lat 90, kiedy Tomasz Karolak wybrał się na wakacje do Normandii i w drodze powrotnej zawitał na chwilę do stolicy. Co zapamiętałeś z tej podróży?

TOMASZ KAROLAK: Moje pierwsze wspomnienia związane z tym miastem nie są jakieś nadzwyczajne. Był to 1995 czy 1996 rok, kiedy pożyczonym od ojca samochodem wracałem z wakacji w Normandii. Przyciągnął mnie tam obejrzany film ,,Imię Róży”, a dokładniej 9 cud świata, który tam się znajduje, czyli klasztor na Mont- Saint- Michel. Robi wrażenie. To były fenomenalne wakacje z tym, co jest możliwe tylko we Francji, czyli kiedy morze odpływa, bierze się wiaderko, śrubokręt, białe wino, cytrynę i co się robi? Idzie na ….. ostrygi. Wspaniałe! W drodze powrotnej postanowiłem odwiedzić Paryż. I co z tego pamiętam?….. straszliwe, masakryczne korki. Jakimś cudem dojechałem do Łuku Triumfalnego. Wieżę Eiffla zobaczyłem tylko przez szybę samochodu i szybko uciekłem z Paryża. Odetchnąłem dopiero w Reims – mieście ze słynną katedrą, którą odwiedziłem ponownie wczoraj.

WEESH PARIS: Twoja podróż po pólnocnej części Francji 26 lat temu była bardzo interesująca. A jak spędziłeś czas w Paryżu tym razem?

TOMASZ KAROLAK: Jestem teraz aktorem, człowiekiem, który bierze czynnie udział w polskiej kulturze, i także dlatego, że jestem dyrektorem teatru, mimo że nie chodzę w marynarce, niezwykle ważne są dla mnie momenty pewnej inspiracji sztuką na najwyższym poziomie. Paryż jest takim miastem, w którym tę sztukę na najwyższym światowym poziomie możemy oglądać. Nie chodzi tu tylko o architekturę i całe założenie urbanistyczne miasta, które jest obłędne, atmosferę, ale też o zabytki w muzeach i galeriach. Luwr jest na pierwszym miejscu. Choć trzeba wiedzieć, jak go zwiedzać. Tłumy wycieczek biegną obejrzeć najsłynniejszy obraz świata Mona Lisę, pomijając wiszące na ścianach obrazy Caravaggia, Botticelliego czy Tycjana. Moja wizyta w Luwrze była wyjątkowa, bo paradoksalnie miałem dużo spokoju, więcej niż w innych galeriach świata, w których byłem. Kiedy kontemplowałem przed obrazem Caravaggia ,,Zaśnięcie Marii” byłem w szoku, że oprócz mnie nikogo w pomieszczeniu nie ma!

Weesh Paris: Wieża Eiffla, Pola Elizejskie, Montmartre to miejsca najczęściej odwiedzane przez Polaków, a jakie miejsce lub dzielnicę Ty chciałbyś im polecić? Czy ten wyjazd zaowocował nowymi odkryciami?

TOMASZ KAROLAK: Kilka lata temu będąc w Paryżu bardziej skupiłem się na dzielnicy łacińskiej i oglądaniu południowej części Paryża, tym razem zatrzymałem się w Hotelu Opera Richepanse i zachwyciłem się 8. i 9. dzielnicą Paryża. Plac Świętej Magdaleny z niesamowitym i bardzo ciekawym kościołem. Ostatnia droga wielu naszych polskich wieszczów – Mickiewicza, Krasińskiego właśnie tutaj się rozpoczynała. Niezwykle urokliwe miejsce z piękną mozaiką przed ołtarzem. Kościół przypomina świątynię rzymską. Polecam spacer ulicami sasiądującymi z Operą i Luwrem oraz Bulwarem Kapucynów. Ulica prostopadła do Opery zaprowadzi nas do Luwru i Comédie-Française. Jeśli ktoś ma czas i jest w Paryżu, to polecam dreptaninę po mieście. Paryż to fantastyczne miejsce z uroczymi uliczkami i knajpkami. Pięknie jest również w ogrodach Palais Royal. W arkadach pałacu znajdziecie wyszukane butiki, galeryjki z akwarelami oraz świetne restauracje serwujące specjały kuchni francuskiej.

WEESH PARIS: Gdzie warto wybrać się na zakupy w Paryżu?

TOMASZ KAROLAK: W Paryżu świetnie się robi zakupy, dużo lepiej niż na przykład w Nowym Jorku. Najlepsze paryskie sklepy znajdują się właśnie w okolicach Placu Świętej Magdaleny, włącznie z Galeriami Lafayette, w których utknąłęm na pierwszym piętrze z butami. Ha, ha.

WEESH PARIS: Przyjechałeś w czwartek, a wyjeżdżasz w niedzielę, czy trzy dni wystarczą, aby zrealizować to, co sobie zaplanowałeś?

TOMASZ KAROLAK: Powtórzę jeszcze raz, przyjeżdżającym do Paryża polecam włóczenie się po mieście. Jestem totalnie zachwycony tym miastem, Luwrem, gdzie spędziłem tym razem 8 godzin, nie śpiesząc się nigdzie, drepcząc z miejsca na miejsce……to było fantastyczne. Wrócę tam jeszcze jutro, by zobaczyć galerię starożytnego Egiptu, jedną z najwspanialszych na świecie i malarzy niderlandzkich. Poza tym pojechałem szybką koleją TGV do Reims, aby zobaczyć pierwszą koronacyjną katedrę królów francuskich. 46 minut w drodze i nieziemskie doznania. Stając przed taką katedrą, człowiek jest skłonny uwierzyć, że może zrobić wszystko.

WEESH PARIS: Francuzi są bardzo dumni ze swojej kuchni, uważają ją za najlepszą na świecie, czy według Ciebie słusznie?

TOMASZ KAROLAK: Jestem zachwycony kuchnią francuską i właśnie w trakcie tego wyjazdu miałem okazję ją lepiej poznać. Wieczorami chodziłem na kolację do restauracji Chez monsieur znajdującej się vis-à-vis mojego hotelu. Na szczególną uwagę zasługują niewiarygodne sosy podawane w metalowych rondelkach, które najprostsze danie zmieniają nie do poznania. Jest dokładnie tak jak w filmie Ratatouille, w którym dubbingowałem jedego ze szczurów, tego łasucha, który pożera wszystko. Dania serwowane w paryskich restauracjach są wykwintne, zwłaszcza dla kogoś, kto lubi sobie dobrze zjeść, tak jak ja (śmiech). W Chez monsieur zamówiłem ślimaki. Nie widziałem w Polsce ślimaka o takich barwach. Patrzyłem i myślałem sobie, jeżeli Francuzi jedzą takie polskie ślimaki, to ten polski ślimak może być dumny, że tak smakuje.

Wokół stolików, przy których siedzimy ustawia się coraz większa kolejka paryżan czekających na spektakl. Nie sposób w takich okolicznościach nie zapytać o kino i teatr, zwłaszcza aktora.

WEESH PARIS: Jakie jest Twoje zdanie o francuskiej sztuce filmowej i teatralnej?

TOMASZ KAROLAK: Kinematografia francuska przyprawia o zawrót głowy, rocznie robi się we Francji 265 filmów, a aktorzy francuscy bardzo często występują w produkcjach amerykańskich. Siedzimy przy teatrze, ludzie przychodzą tłumnie, ponieważ sztuka stanowi dla nich niezaprzeczalną wartość. To co mi imponuje u Francuzów, bo byłem wielokrotnie we Francji, może nie tyle w Paryżu, to inwestycja w swój własny smak. Budowanie własnego smaku i gustu jest na równi z inwestycją finansową. Idąc ulicami Paryża na każdym kroku widzisz piękno, i to piękno oddziaływuje na ludzi.

Rozlega się dzwonek teatralny. Kolejka powoli znika w drzwiach tearu. Za chwilę początek spektaklu. Ten dzwonek tym razem nie wzywa Tomka na scenę, w końcu to jego wolny weekend w Paryżu.  Podobno dzisiaj na kolację w jednej z restauracji przy Placu Świętej Magdaleny serwują kraby…

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>