Limoncello – smak włoskich wakacji

Pierwszy tydzień stycznia upłynął mi pod znakiem  przyjemnej i efektywnej pracy nad zawartością zgromadzonego przez cały rok archiwum. Pracy papierkowej ( ta też może być miła, zależy co na tych papierach widnieje) i fotograficznej.

Pod koniec tego tygodnia, kiedy już wspięłam się na szczyt moich możliwości segregatorsko-porządkujących z okowów pracy wyrwał mnie włoski wiatr. No może nie dosłownie, ale zostałam poczęstowana słodko-kwaśną nalewką na bazie spirytusu – tak, tak to było Limoncello. Prawdziwe, sycylijskie.

We Włoszech limoncello podaje się po obiedzie, a w okresie Świąt Bożego Narodzenia w towarzystwie Pannetone. Smak i zapach tej nalewki jest tak intensywny, że od razu przed oczami stają nam włoskie pejzaże, restauracje, nagrzane słońcem stoki cytrynowych gajów.

unnamed (64)

Rozkoszując się Limoncello w mroźnej Warszawie, przeniosłam się do Sorrento (region Kampania) – poczułam zapach ulic, kwiatów  i świeżo palonej kawy. Zatęskniłam za włoskim słońcem. Odszukałam więc recepturę przywiezioną z wakacji i pobiegłam szybko do sklepu po składniki. Życzę Wam takiego aromatu, jaki niebawem opanuje mój dom.

z10568645Q,Cytryny

Jak zrobić Limoncello?

Potrzebne jest 10 cytryn, 1 l spirytusu, 1 kg cukru trzcinowego,1 l wody i duży słój.

Do dzieła!

Cytryny obieramy cienko ze skóry i zalewamy spirytusem. Duży słój z alkoholem odstawiamy w ciemne i chłodne miejsce na kilka tygodni (niestety). Kiedy alkohol odbarwi skóry, odcedzamy jei wyrzucamy. Gotujemy syrop z litra wody i 1 kilograma cukru, studzimy. Potem trzeba będzie połączyć oba składniki, wlać do butelek i odstawić do lodówki na miesiąc – wtedy jest najlepsze.  

Cin Cin!

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>